Wróciłam tu,
w to pamiętne miejsce,
gdzie wszystko się zaczęło.
Siedzę w tym samym miejscu,
a on zachowuje się tak jak dawniej.
Jakby nic się nie stało,
Jak gdyby serce me, przez niego nie umierało.
Powoli mam już dość spojrzeń jego,
patrzy tak jak wtedy.
Nic nie dodając, nic nie ujmując.
Lecz dlaczego wczoraj to zrobił, dlaczego?
Dlaczego wczoraj raczył mnie sprowokować?
Tyle czasu broniłam się przed wróceniem tutaj...
Lecz chyba niepotrzebnie.
Co On może mi zrobić?
Nic.
Już nie jest mój,
ja też już jego nie jestem, jeśli kiedykolwiek w ogóle należałam do Niego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz