Ból..
Codziennie...
Niezmiennie...
Zamiast miłości niesiony.
Mam tego dość..
A Ona co raz więcej,
Jak na złość.
I znów serce boleć zaczyna,
I ponownie Ona swą dziką grę słów rozpoczyna.
Rzuca obelgami,
Różnymi przykrościami.
Poniża,
ubliża,
A ty do jej poziomu nie chcesz się zniżać.
Jesteś?
To źle
Nie ma Cię?
Gorzej.
Do wszystkiego przyczepić się może.
Znów ból na nowo twój umysł i ciało niszczy,
A wokół nikt nie wie co w trawie piszczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz