Kiedy noc zapada,
zabójcza do mnie moc się wkrada.
I Ona przyczynia się do upadku mego...
Powoli,
Boleśnie, tak jak lubi najbardziej.
Rozdrapuje stare rany..
Krew rozlewa na białe firany.
Mówi ,, zrób to! Co Ci szkodzi"
Ale nie dam rady, i tak już mi się źle powodzi.
Czekam na śmierć, niczym koń ze złamanymi nogami.
Nie podniosę się już,
Ale wołać o pomoc jedynie mogę.
Choć tego krzyku i tak nikt nie usłyszy,
bo jest coraz bardziej cichy,
Na gołym polu niesiony echem, gdzie nikt się nie zapuszcza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz